Znasz to uczucie? Jedziesz ciągnikiem z ciężkim ładowaczem czołowym (TUREM) lub ładowarką teleskopową po nierównej drodze, a cała maszyna zaczyna niebezpiecznie podskakiwać. Zamiast płynnej jazdy masz wrażenie przebywania na wzburzonym morzu, tracisz przyczepność na przedniej osi, a ładunek wysypuje się z łyżki.
Za to niebezpieczne "galopowanie" maszyny odpowiada zazwyczaj awaria jednego, niepozornego elementu – hydroakumulatora (potocznie nazywanego "gruszką" lub bańką). Eksperci BRhydraulic wyjaśniają, jak działa system amortyzacji ramienia, dlaczego z czasem ulega zużyciu i czym grozi ignorowanie tej usterki.
1. Czym jest "gruszka" i jak połyka wstrząsy?
Ciecze (w tym olej hydrauliczny) są nieściśliwe. Jeśli wjedziesz w dziurę z ciężkim ładunkiem na podniesionym ramieniu, uderzenie przenosi się przez olej bezpośrednio na siłowniki, a następnie na całą ramę maszyny.
Aby temu zapobiec, w układ wina wpięty jest hydroakumulator gazowy. Jak to działa w praktyce?
-
Wewnątrz stalowej bańki znajduje się elastyczna, gumowa membrana (pęcherz).
-
Połowa bańki wypełniona jest azotem pod ciśnieniem, a do drugiej połowy wtłaczany jest olej z układu ładowacza.
-
Gdy maszyna wjeżdża w wybój, rosnące ciśnienie oleju "wpycha" się do hydroakumulatora. Gaz (w przeciwieństwie do oleju) jest ściśliwy, więc działa jak niewidzialna, pneumatyczna sprężyna, która miękko pochłania uderzenie.
2. Gdzie znika amortyzacja? Dwie główne przyczyny awarii
Skoro "gruszka" to tak proste urządzenie, dlaczego nagle ładowacz staje się sztywny jak wóz drabiniasty?
-
Pęknięcie membrany: Guma wewnątrz hydroakumulatora nieustannie pracuje (rozciąga się i kurczy). Z biegiem lat, pod wpływem starzenia materiału i skrajnych temperatur, pęcherz po prostu pęka. Olej natychmiast wypełnia całą bańkę, wypychając z niej gaz. Akumulator staje się bezużytecznym, zalanym olejem kawałkiem metalu.
-
Ucieczka gazu (mikronieszczelności): Nawet w pełni sprawnych hydroakumulatorach azot potrafi powoli dyfundować (przenikać) przez pory membrany lub zawór napełniający. Jeśli ciśnienie gazu spadnie zbyt nisko, amortyzator "dobija" do końca i przestaje tłumić drgania.
3. Skutki jazdy na sztywno – dlaczego to się nie opłaca?
Brak amortyzacji to nie tylko problem obolałych pleców operatora. Sztywne ramię ładowacza działa jak potężna dźwignia, która niszczy maszynę z każdym uderzeniem o ziemię:
-
Pękanie ram z ładowaczy: Uderzenia hydrauliczne potrafią rozerwać spawy na ramie lub wspornikach ciągnika.
-
Przyspieszone zużycie przedniej osi: Łożyska, sworznie i opony na przedniej osi przyjmują na siebie całą siłę uderzeń, co drastycznie skraca ich żywotność.
-
Wystrzały węży: Uderzenie ładunku o wadze np. 1 tony na wyboju generuje nagły skok ciśnienia (pik), który potrafi bez problemu rozerwać węże hydrauliczne i uszkodzić uszczelnienia siłowników (o czym pisaliśmy w poprzednich artykułach).
4. Wymiana czy nabijanie?
Jeśli hydroakumulator stracił tylko ciśnienie azotu, wyspecjalizowane serwisy mogą go "dobić" za pomocą specjalnego zaworu. Jeśli jednak pękła membrana (co w tańszych, nierozbieralnych "gruszkach" membranowych jest nienaprawialne) – konieczny jest zakup nowej sztuki.
Wybierając nowy amortyzator, musisz zwrócić uwagę na dwa kluczowe parametry:
-
Pojemność robocza (w litrach): np. 0,5L, 0,7L czy 1L.
-
Ciśnienie naładowania gazem (w barach): np. 30 bar, 50 bar, 80 bar. Musi być ono ściśle dobrane do wagi najczęściej podnoszonych ładunków. Zbyt twardo nabita gruszka nie będzie amortyzować pustej łyżki, a zbyt miękka "dobije" przy pełnym obciążeniu.
Podsumowanie
Jazda ze sprawnym amortyzatorem hydraulicznym to zupełnie inny wymiar komfortu pracy i żywotności maszyny. Nie pozwól, by Twój sprzęt rozpadł się od drgań.